niedziela, 2 listopada 2014

Prolog części II



*Kilka set lat wcześniej*
Nikt nie chciał uwierzyć Aniołowi, który przewiduję przyszłość. Jednak zawsze miał rację i nigdy się nie mylił, więc dlaczego miał się mylić tym razem? W tym, że wielką moc posiądzie zwykła człowiek? Jeden z Archaniołów, w końcu przemówił.
- Jeśli to prawda, to świat ma poważne kłopoty.
- Nie jest to powiedziane.- Odpowiedziała Anielica, która również była Archaniołem.
- Kto normalny daję potężną moc człowiekowi?!- Uniósł się jej przedmówca, a ta tylko westchnęła.
- To nie znaczy, że możemy mieć kłopoty. Najwidoczniej Anioł Jasności wie co robi. Musimy to uszanować.
- To będzie koniec świata.-Dodał. Gdy Anielica miała coś powiedzieć wtrącił się Anioł przewidywania przyszłości.
- Jej miłość zmieni jednego Anioła, który pomoże jej pokonać Anioła Ciemności.
- Trzeba to powiedzieć pozostałym. Nie tylko radzie, ale również innym Aniołom. Muszą jej szukać za nim znajdzie ją Anioł Ciemności.- Zarządziła Anielica kierując się w stronę drzwi do wielkiej auli, gdzie w tym momencie znajdowały się dobre Anioły z całego świata. Nikt nie zaprotestował i poszli za nią. Gdy weszli do auli panował chaos. Anioły rozmawiały między sobą zastanawiając się co jest nie tak, że kazali im przybyć. Anielica podniosła ręce do góry na znak, aby umilkli. W ten sposób zapanował spokój, a Archanioł zaczął mówić.
- Anioł Jasności oddaję swoją moc. Jednak jego zastępcą nie będzie żaden z nas, a człowiek. - Na auli znów zapanował chaos, a Anielica znów podniosła ręce.
- Jesteście zaskoczeni  tak samo jak my, ale tak postanowił najpotężniejszy Anioł Jasności, który w tym momencie walczy ze złem. Musimy się z tym pogodzić. Jednak nie wiemy kto będzie tą osobą. Dennis jeszcze nie zdecydował, ale obiecał nam, że będzie walczył ze złem póki nie znajdzie odpowiedniej ku temu osoby. Musimy mu zaufać.- Każdy Anioł się tym przejął. Prócz jednego. Był dość wysoki, o brązowych włosach. Jego zielone oczy nie przejmowały sie tą sytuacją, a wręcz przeciwnie był tym wszystkim rozbawiony. Delikatny i złowrogi uśmiech dzięki, któremu pojawiły się dołeczki pokazywał, że ma gdzieś problemy Archaniołów i rady. Gdy inni się przejmowali losami świata, tego jedynie interesowało jak pozbawić Anioła Jasności skrzydeł. Dlaczego? Bo jeśli on stracił skrzydła Archaniołowie będą musieli go posłać do piekła. Wtedy wszyscy będą pogłębieni w chaosie, a on pozbawi Archaniołów skrzydeł. Taki właśnie miał plan.
- Harry, proszę Cię walcz ze złem.- Powiedziała jego siostra. On na nią spojrzał i się zaśmiał.
- Nie mam z czym walczyć.- Odpowiedział wstając. Dopiero teraz zauważył, że nikogo prócz nich nie został w auli.
- Przecież cień trafił również Ciebie!
- Ciszej.- Powiedział spokojnie z uśmiechem.
- Harry, jeśli tak dalej pójdzie to upadniesz.
- Uspokój się bo nic mi nie grozi.- Powiedział i wyszedł, ale nawet anioł może się mylić. Własna siostra dla bezpieczeństwa swojego gatunku jak i brata doniosła o jego zamiarach . Jednak nikt z rady i Archaniołów nie powiedział kto był donosicielem. Harry był wściekły gdy był sądzony. Już wcześniej popełnił mnóstwo błędów, ale zawsze udawało mu się wywinąć z kary, ale nie tym razem.
- Za oszustwa, niecne plany i manipulowanie ludzi do zła zostajesz upadłym.- Gdy wypowiedziano te słowa, Harry spojrzał na siostrę, która znalazła się w radzie, ale ta odwróciła wzrok. On nic nie powiedział. Anioły nie czują bólu, ale nie tym razem. Wyrywanie skrzydeł boli najbardziej. Podeszło do niego trzech Aniołów. Jeden miał go trzymać, a dwóch pozostałych wyrywać skrzydła. Jednak Harry był silniejszy i obalił ich. Jednak Archaniołowie nie mieli litości i siłą wyrwali mu skrzydła. Jednak zostawili jedno pióro na wypadek, jakby musieli go posłać do piekła. Wtedy wystarczyło by je spalić. Harry upadł i wtedy spotkał Anioła Ciemności, który obiecał mu za pomoc zemstę na radzie i Archaniołami oraz, że odzyska skrzydła. Loczek zgodził się od razu.
Tylko, że nie wszystko szło zgodnie z planem. Gdy Harry pomagał Aniołowi Ciemności, Archaniołowie dyskutowali na poważny temat z Aniołem, którzy przewiduję przyszłość.
- To jest pewne?
- Tak.- Odpowiedział.
- Będzie trzeba temu jakoś zapobiec.- Powiedział Archanioł.
- Jak możesz zapobiec miłości?
- Poprawka miłości, która może zniszczyć świat.
- Jednak pamiętaj, że ta miłość zmieni, któregoś z upadłych.
- Pamiętam, ale ty pamiętaj, że ta miłość zabiję setki tysięcy ludzi. Jeśli będzie tak jak mówi Adam.- Wszyscy spojrzeli na niego, a ten tylko westchnął.
- Trudno powiedzieć jak to się potoczy, nie wiedząc kto jest tym upadłym aniołem.
- Nie możesz tego zobaczyć?- Spytała się siostra Harry'ego, która należała do rady.
- Nie to zbyt odległa przyszłość, do której nie mogę się dostać. Kto wie może ta dziewczyna się jeszcze nie urodziła. Musimy czekać.
- Widzisz koniec świata, ale nie możesz zobaczyć, kto jest tym upadłym aniołem?
- Nie widzę końca świata. Widzę, że jest taka możliwość. Ich miłość będzie jak ogień i woda. Oni nawet nie powinni się spotkać, ale los splącze ich drogi.



DODATKOWI BOHATEROWIE


Lucke - Na świat ludzi ma 20 lat. Był kiedyś aniołem, ale upadł. Jednak mimo to wierzy, że kiedyś odzyska skrzydła. Upadek strasznie go zmienił. Zna Zayn'a i Harry'ego z widzenia i z plotek. Chce poznać najpotężniejszego Anioła. Wie jednak, że Aniołem Jasności jest dziewczyna.





Ellie - na Świat ludzi ma 19 lat. Jest anielicą, która uważa, że Anioł Jasności nie powinien nim zostać człowiek. Próbowała to uświadomić poprzedniemu, ale ten uważał inaczej. Wraz z Harry'm uczyli się u niego. Jednak po zajściu z cieniami Harry upadł, Anioł Jasności został posłany do piekła, a ta przez czas planowała.






Ali - Anielica, która na świat ludzki ma 20 lat. Jej mocą jest łączeniem się ze światem zmarłych. Dopiero oswaja się ze swoją mocą. Jest miła i sympatyczna. Uważa, że Ellie coś kombinuję, ale nikt je nie chce uwierzyć.









4 komentarze:

  1. O boże już się nie mogę doczekać

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :) http://black-love-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Super jemu nie mogę doczekać się nexta

    OdpowiedzUsuń
  4. Boski, czekam na next.

    OdpowiedzUsuń